english version

08-07-2017

03-10-2009

wersja polska

ARTYKUŁ z dnia (2008-10-24 09:07:57)

 

 

Wspomnienie o jednym z dwóch siedlczan, których znajdziemy w encyklopedii powszechnej (galeria)

Jerzy Wiszniewski - zapomniany naukowiec i powstaniec

 

O siedlczaninie Jerzym Wiszniewskim, wybitnym naukowcu, który zmarł w powstaniu warszawskim, opowiadali na spotkaniu, zorganizowanym dzień po 100. rocznicy jego urodzin, w Muzeum Regionalnym w Siedlcach córka Jerzego, dr med. Ewa Bizoń i dr Wojciech Płaska (krewny ze strony żony Jerzego, Aleksandry Płaszczanki oraz Haliny Katarzyny Płaskiej - urszulanki, znanej jako siostra Jana, zaprzyjaźnionej z Janem Pawłem II).

Gdy 29 VIII 1944 r. zmarł Jerzy Wiszniewski, jego córka, Ewa, miała 8 lat. Zachowała o ojcu kilka wspomnień, głównie związanych z wycieczkami po Polesiu (w 1935 r. J. Wiszniewski zorganizował Poleską Stację Hydrobiologiczną w Pińsku. Kierował ją do 1939 r.). Zna go też dzięki laurkom, które pisał do swojej matki, jakie zachowały się wśród rodzinnych pamiątek. O dziadku Eugeniuszu wie jeszcze mniej. Ale w domu jej córki na honorowym miejscu wisi portret pradziadka Eugeniusza.

Dużo ciekawych, drobiazgowych wręcz wspomnień o Jerzym Wiszniewskim zachował krewny, Antoni Dobraczyński. Ten starszy dziś, 88-letni ociemniały pan, poprosił córki, by spisały jego wspomnienia i... przysłały Włodzimierzowi Bieguńskiemu. Obrazy ciepłych, pełnych życzliwości przedwojennych relacji między krewnymi i dokumentalne opisy wydarzeń z powstania warszawskiego zostały odczytane przez S. Kordaczuka na spotkaniu w muzeum.

Inicjatorem spotkania, poświęconego Jerzemu Wiszniewskiemu, był nieoceniony znawca historii Siedlec, Włodzimierz Bieguński, który zastępcy dyrektora siedleckiego Muzeum Regionalnego, Sławomirowi Kordaczukowi, wielokrotnie służył pomocą przy rozwiązywaniu zagadek historycznych. Dzięki bogatej kolekcji zdjęć rodzinnych rozpoznał np. postacie na zdjęciach, wykonanych przez Adolfa Gancwola. Ze swoją wiedzą i umiłowaniem historii, Wł. Bieguński okazał się też bezkonkurencyjny w zorganizowanym kilka lat przez "Tygodnik Siedlecki" konkursie na wspomnienia z albumu prababci. 

Wszystko zaczęło się od tego, że jeden z Bieguńskich napisał w swoim pamiętniku: „rodzina nasza przybyła do Siedlec na zaproszenie księżnej Ogińskiej”. 

Z tą rodziną należy łączyć
Jana Dobraczyńskiego – jest znanym pisarzem, Justyna Dobraczyńskiego – uczestniczył w powstaniu styczniowym, Holinów – zamieszkałych w Węgrowie – Holin walczył w powstaniu listopadowym. Była też rodzina Turkettich – jeden z nich walczył w powstaniu styczniowym w Puszczy Kozienickiej. 

Rodzina Bieguńskich jest też spokrewniona z Wiszniewskimi, w tym z Eugeniuszem Wiszniewskim – chirurgiem, naczelnym lekarzem szpitala NMP w Siedlcach przy ul. Starowiejskiej oraz przez jedną kadencję senatorem RP. Jego imieniem jest nazwana ulica przy amfiteatrze, łącząca ulice Prusa i Starowiejską. 

Bieguńscy są też skoligaceni – przez Zygmunta Michałowskiego – sekretarza Szkoły Handlowej Żeńskiej, a od 1911 r. męża dyrektorującej szkołą Jadwigi - z rodziną Barszczewskich. Na spotkaniu poświęconym Jerzemu Wiszniewskiemu rodzinę Barszczewskich reprezentował wnuk siostry pani Jadwigi, Igor Strojecki, który kultywuje pamięć po swoim słynnym pradziadku, Leonie Barszczewskim

Bogate w nietuzinkowe, zasłużone dla Polski, postacie koligacje rodzinne Bieguńskich zamyka również rodzina znanych lekarzy – Wajszczuków. Jeden z jej członków, mieszkający teraz w Stanach Zjednoczonych, pracuje nad genealogią rodziny. W powstaniu warszawskim zginęło – podobnie jak Jerzy Wiszniewski - troje dzieci (Basia - pisałam o niej w tekście Sanitariuszka Basia Wajszczuk, Antek i Wojtek) doktora Edmunda Wajszczuka, ożenionego z Marią z Bieguńskich.

Przykro powiedzieć, ale mimo iż zarówno Wiszniewscy, jak i Barszczewscy czy Wajszczukowie należeli do elity Siedlec, na spotkaniu w Muzeum Regionalnym było dwadzieścia osób. Zabrakło młodzieży, przedstawicieli środowisk lekarskiego i nauczycielskiego (w imieniu AP wystąpił dr Ryszard Kowalski) czy władz miasta. Mimo iż honorowy patronat nad wieczorem wspomnieniowym objął bp Zbigniew Kiernikowski, nie przyszedł nikt z duszpasterzy. (Ana)


Echo Katolickie, Nr 44(695) 30 pazdiernika-5 listopada 2008 


Przygotowali: Waldemar J Wajszczuk & Paweł Stefaniuk 2009
e-mail: wwajszczuk@comcast.net lub wajszczuk@onet.pl