english version

08-07-2017

25-01-2007

wersja polska

Wspomnienia Barbary Lenkiewicz
(M096)


Olsztyn 22.XI.2006

Drogi Marku* z całą swoją Rodziną,

Jesień, to nie jest moja ulubiona pora roku, jesienią najchętniej zapadłabym w „sen niedźwiedzi”, pracuje na „zmniejszonych obrotach” – po prostu robię to, co naprawdę muszę (z prac domowych) odkładając „na jutro” wszelką korespondencję czy prace dodatkowe. Z tego przydługiego wstępu wynika, dlaczego tyle czasu milczałam, nie odpisując na zadane mi pytania – bardzo przepraszam.

Z drugiej strony jesień – to dobry czas na wspomnienia – wrzesień 1939, ostatnie dni z Ojcem, potem wyczekiwanie na próżno na powrót, myśli o dzieciństwie, młodości, wreszcie Zaduszki i pamięć o całej naszej Rodzinie.

A wiec wspominajmy..., niewiele tego jest i pewnie będę się powtarzać, ale może wyłowisz to, co Cię interesuje do naszej kroniki rodzinnej.

Do 1931 r. mieszkaliśmy w Siedlcach – Tata (M091) był oficerem w 22 p.p., Mama zajmowała się córkami i Rodziną – której w Siedlcach było dużo (ze strony Ojca cala Rodzina była w Krakowie i okolicach). W 1931 r. wyjechaliśmy do Wołozyna, potem Podswile, gdzie Tatuś służył w K.O.P (Korpus Ochrony Pogranicza) blisko granicy wschodniej.

Mama tęskniła bardzo za Rodziną, dlatego mniej więcej dwa razy do roku przyjeżdżała ze mną i z moją siostrą Hanią (M092) – na parę tygodni do Siedlec i pomimo, że miała tam 2 rodzonych braci, zatrzymywała się zawsze u swojej Cioci – M. Wajszczukowej (0059) – na ul. Katedralnej. Pamiętam ten gościnny i serdeczny dom, zwłaszcza z wiosny 1934 i 35 r. Kwitnący sad, ścieżka wśród zielonych krzewów prowadząca do domu z gankiem z kolorowymi szybkami. Zawsze było tam dużo gości, pełno gwaru, wśród serdecznej atmosfery i dobrego jedzenia.


Maria Radoniewicz (M091) z córkami,
Barbara (l) i Hanna w Siedlcach
u rodziny na ul. Katedralnej, maj 1935 r.

W 1936 r. Tatuś zdecydował się na przejście do Policji, aby z kresów wschodnich przenieść się do Centralnej Polski. Został skierowany na 6-mies. kurs dla oficerów P.P. (Policji Państwowej) w Warszawie. W tym czasie Mama z nami zamieszkała w Siedlcach i Międzyrzecu Podl., gdzie miała rodzoną siostrę Helenę (M101) Lehmanową. Tam odwiedzał Ciocię i nas b. często Ks. Karol (0074) Wajszczuk, który był proboszczem w Drelowie (blisko Międzyrzeca). Pamiętam Go dobrze, bo zawsze bawił się z nami (huśtał na nodze – był wysokim, silnym mężczyzną) – chyba bardzo lubił dzieci, a z opowiadań Mamy i Cioci wiem, ze był wyjątkowo dobrym i szlachetnym człowiekiem. Mieszkając w Siedlcach, Mama b. często zachodziła do Cioci Marysi (0095) Klimczykowej (b. lubiły się), jak również do Twoich Rodziców (0086). To już mówiłam, ze Ciocia Marysia i Twój Tata byli Rodzicami Chrzestnymi mojej siostry Hani.

Po skończeniu kursu, Tata został przeniesiony do Lublina (Komendant Powiatowej Policji) – tam spotkaliśmy się z Rodziną Wujka Zenka (0096) Wajszczuka, z Mamy bratem Tadeuszem (M081). Spędzaliśmy razem prawie każdą chwilę, w lecie wyjeżdżając pod Lublin do lasu lub nad rzekę. W Lublinie oprócz Rodziny Mamy, było trochę dobrych znajomych z Siedlec – wszyscy byli bardzo zżyci z sobą i serdeczni – tak, że życie towarzyskie było kwitnące i ożywione. Zakończeniem tego przyjemnego okresu była data 1.IX.39 r., a wspólnych spotkań 13.IX, kiedy to Policja Państwowa została rozkazem ewakuowana na wschód, a wujek Zenek zdecydował się jechać razem z nią i moim Ojcem – aby dołączyć do swego oddziału (był oficerem rezerwy) i walczyć o Polskę.**


Maria Klimczykowa (0095)
z mala Lilka (0097 - Teresa Jaroszynska)
w ogrodzie na ul. Katedralnej
Siedlce, 1935 r.

Dostałam od Lilki (0097 – Teresa Jaroszyńska) kopię pamiętnika wujka Zenka – pisanego bardzo dokładnie, z którego dowiedziałam się o losach Taty i Wujka do dnia rozstania. Są to dla mnie bardzo cenne dokumenty – myślę, że Lilka przysłała je również Tobie, jak nie, to napewno chętnie to uczyni. Całą okupację mieszkaliśmy razem, trochę u nas, trochę u Cioci Pyny (0096 - Paulina Bronisława). Po wojnie Mama i Ciocia Pyna zajęte praca i wychowaniem nas, miały mniejszy kontakt, ale po śmierci mojej Mamy, największego oparcia i wsparcia psychicznego doznałam ze strony Cioci Pyny. To był bardzo dobry i szlachetny człowiek (zresztą Wujek tez).

Siostra mojej Mamy Helena (M101) wyszła za mąż chyba w 1926 r. Mąż to Bolesław Lehman (jak mówiłam, nazwisko Jego rożnie się pisze), był lekarzem w Międzyrzecu Podl., gdzie mieszkali do 1939 r. Wujek zmobilizowany został 6 sierpnia 1939 r. i jako oficer rezerwy przydzielony do 2 Szpitala Okręgowego. Do rodziny dotarła jedna kartka ze Starobielska (zobacz). Wg informacji w książce J. Tucholskiego „Mord w Katyniu”, pozostał w obozie do 12.V.1940 r. Dalsze losy nie są znane. Ciocia Hela we wrześniu 1939 r. przyjechała do Lublina do nas – tam mieszkała do śmierci w 1996 r. Pani Lemanowa z ul. Cmentarnej w Siedlcach mogła być matka lub ciotka Wujka Bolka (Wujek pochodzi z Siedlec). Wiem tylko, że miał On bratanka mieszkającego w Warszawie, ale bliższe dane nie są mi znane.

To chyba wszystko, co pamiętam – czy się przydadzą te moje wspomnienia? U nas bez specjalnych zmian – cieszymy się z osobistego poznania i wspominamy mile spotkanie (zobacz).

Ponieważ jestem „staroświecka” – pisze (dość niewyraźnie) list odręcznie, ponieważ czas leci za prędko. Łączę również życzenia Świąteczne.

Dużo serdeczności i ucałowań od Rodziny
Olsztyńskiej dla wszystkich – Basia i reszta.

 

* - tak mnie nazywano w Domu, w Rodzinie i w Siedlcach – WJW (0087) (moje uzupełnienia – numery osób na Drzewie)

**
- zobacz - wspomnienia Teresy Jaroszyńskiej (0097)
- wspomnienia Zenobiusza ("Zenka") Wajszczuka (0096)
 


Przygotowali: Waldemar J Wajszczuk & Paweł Stefaniuk 2000-2017
e-mail: wwajszczuk@comcast.net